Resident Evil Wiki
Resident Evil Wiki

„BIOHAZARD Prawdziwa historia” to książka promocyjna rozprowadzana jako upominek dla osób, które zamówią przedpremierowo wersję gry Resident Evil na Sega Saturn. Zawiera transkrypcję listów George'a Trevora, krótką niekanoniczną powieść zatytułowaną „Początek” oraz wywiad z Shinjim Mikami. Sama powieść została przetłumaczona na język angielski pod tytułem „Resident Evil: The Book”, która była dystrybuowana przez Capcom USA w ramach oferty sprzedaży wysyłkowej za pośrednictwem ich oficjalnej strony internetowej.[1]

Streszczenie szczegółowe[]

Lipiec 1998 roku. Miasto Raccoon City. Środkowo-Zachodnia Ameryka Północna

Rozdział 1

Nocny telefon

Chris jedzie spotkać się ze swoim przyjacielem ze szkolnych lat – Billym, który po skończeniu studiów pracował jako naukowiec w Umbrella Corp. Billy zadzwonił do Chrisa późno w nocy błagając go o spotkanie. Chris nie chciał w to uwierzyć, że to się dzieje naprawdę, ponieważ Billy miał rzekomo zginąć w katastrofie samolotu. Mimo że nie odnaleziono trzynastu ciał, domniemano że nikt wtedy nie przeżył. Wyglądało jednak na to, że to był naprawdę on. Wyraźnie zmartwiony, prosił o pilne spotkanie nad jeziorem Victory Lake w Raccoon City. Wierzy, że ktoś ma zamiar go zabić.

Po drodze Chris prawie miał wypadek. Na górskiej jezdni przed maską wyskoczyła mu kobieta, którą z trudem zdołał ominąć. Po wyjściu z samochodu pobiegł jej na pomoc. Była cała zakrwawiona, leżała na jezdni. Ruchami ust zdawała się prosić o pomoc, a z jej gardła oraz brzucha wyzierały wielkie dziury jakby coś wygryzło jej połacie mięsa.

Jak tylko kobieta zmarła w jego ramionach, Chris wrócił do samochodu po Berettę i skierował się w kierunku lasu, z którego owa kobieta wyszła. Wtedy to zobaczył. Na dachu samochodu stał wielki pies pożerający właśnie fragment ludzkiego ciała. Chris po wyjściu z szoku wystrzelił cały magazynek w tę morderczą bestię, która jednak uciekła z powrotem do lasu. W środku samochodu były okrutnie rozszarpane, częściowo zjedzone zwłoki kierowcy. Cokolwiek to było, w przeciwieństwie do psa miało wydłużone kły oraz nieprawdopodobną siłę nacisku szczęk.

Chris nie mógł zrozumieć skąd dochodził odór rozkładającego się ciała, mimo że zwłoki były świeże. Kiedy znalazł fragment odstrzelonego cielska potwora odkrył, że to ono było źródłem tego zapachu. Sprawa wydawała się zagadkowa. Był to już szósty przypadek dziwnych, niewyjaśnionych brutalnych mordów dokonanych w Raccoon City na przestrzeni ostatnich sześciu miesięcy. Chris niezwłocznie zgłosił sprawę przez radio swojego samochodu, aczkolwiek policja wydaje się być bezradna. Nadal nie ujęła żadnych sprawców. Po wezwaniu śledczych na miejsce zbrodni, Chris ruszył dalej na spotkanie z Billy’m.

Rozdział 2

Departament Policji Raccoon City

Chris dociera na miejsce spotkania, jednak nikogo nie ma w pobliżu. Chodząc po nabrzeżu i zastanawiając się gdzie jest człowiek z którym miał się spotkać, Chris wchodzi  do hangaru. Lata temu on i Billy lubili się bawić w takich miejscach. W środku znajduje tylko naszyjnik, który dał swojemu przyjacielowi rok temu. To był dowód na to, że Billy rzeczywiście żyje i był tutaj. Teraz jednak nie było po nim ani śladu.

W mniej niż godzinę Chris wraca na miejsce zbrodni. Cały teren otoczony jest przez służby. Na miejscu jest również komendant policji Brian Irons. Ten zapatrzony w siebie tłuścioch wypytuje Redfielda o szczegóły, lecz przerywają im flesze reporterów. Jeden z dziennikarzy prosi  ich o zdanie relacji. Chris przyznaje otwarcie, że chociaż nie widział twarzy mordercy, to widział za to potwornie wyglądającego psa.

Po zdaniu relacji Chris udaje się do swojego samochodu, lecz zatrzymuje go Irons pytając ze zdziwieniem, dlaczego STARS nie zajmuje się tą sprawą. Redfield nie ma nastroju do rozmowy, więc odsyła komendanta do swojego szefa i odjeżdża.

Rozdział 3

Jednostki Specjalne S.T.A.R.S

Chris przyjeżdża na następny dzień do jednostki. W środku zastaje swoją drużynę Alpha, wszyscy wyraźnie poddenerwowani faktem, że sprawa makabrycznych morderstw znowu daje o sobie znać. Najstarszy z oddziału, Barry Burton naciskał Weskera aby STARS w końcu przejęło tę sprawę z rąk policji, ten jednak odpowiedział tak, jak za każdym razem: dopóki komendant Irons nie wyda rozkazu, on ma związane ręce. Kiedy grupa toczyła dyskusję ze swoim szefem, Chris bawił się znalezionym wisiorkiem będąc wyraźnie pogrążonym w myślach na temat tajemniczego zniknięcia swojego przyjaciela. Z zamyślenia wyciąga go Wesker prosząc, aby zrelacjonował wydarzenia z poprzedniego dnia, jakich był udziałem, chociaż kwestię telefonu od rzekomo zmarłego przyjaciela zachował dla siebie.  Szczegóły o potwornej bestii były oczywiście elementem, który słabo się przyjął w świadomości zespołu.

Jill Valentine wzięła Chrisa na stronę. Po jego zachowaniu oraz nieścisłościach w zeznaniach podejrzewała, że coś ukrywa. Ten jednak nie zdradził jej swojego sekretu, nawet jeśli uważała, że ma to ścisły związek ze sprawą. Była niezadowolona z jego biernej postawy podczas obrad, ponieważ to właśnie jemu zależało najbardziej na przejęciu sprawy przez STARS. Jill również była w to zaangażowana, ponieważ sprawa morderstw stała się dla niej zbyt osobista. Nastąpiło to wtedy, gdy ofiarą padła jej sąsiadka 17-letnia uczennica, która została brutalnie zamordowana razem z jej znajomymi w lesie podczas biwaku.

Rozdział 4

Zaginiony Billy

Redfield udał się do wschodniej części Raccoon City, gdzie znajdowała się kwatera główna Umbrella. Chciał dowiedzieć się więcej na temat okoliczności katastrofy firmowego samolotu, która miała miejsce trzy miesiące wcześniej.  Recepcjonistka skierowała Chrisa do odpowiedniej osoby, która mogła udzielić stosownych informacji na temat Billy’ego Rabbitsona. Manager Johnson wyjaśnił Chrisowi, że samolot rozbił się w wyniku błędnej decyzji kontrolera lotów, który zezwolił na lądowanie mimo złej pogody. Z trudem zidentyfikowano tylko osiem ciał, resztę pasażerów uznając za zaginionych, ponieważ sądząc po uszkodzeniach raczej niemożliwym było, aby ktokolwiek przeżył. Ta katastrofa miała być dużym ciosem dla firmy, ponieważ Billy był rzekomo znakomitym pracownikiem, jednym z czołowych badaczy pracujących nad przełomowym projektem w placówce w Chicago. Manager zdawał się opowiadać o tym z niekłamanym smutkiem, co wzbudziło u Chrisa przekonanie, że nie wiedział nawet, że Billy wciąż żyje.

Rozdział 5

Złe przeczucia

Billy wzbogacony o zeznania managera Johnsona, zaczyna układać w głowie scenariusze, ponieważ ewidentnie coś się nie zgadzało. Manager powiedział, że osiem znalezionych ciał były praktycznie niemożliwe do zidentyfikowania. Billy natomiast zdążył powiedzieć tyle, że samolot, który wystartował z lotniska Raccoon City, lądował zaraz na najbliższym lotnisku, gdzie stamtąd Billy oraz inni byli zawracani z powrotem do Raccoon. To by oznaczało, że ciała na miejscu katastrofy zostały podstawione, a jedynym sensownym podejrzanym w tym momencie była sama Umbrella. Chris podejrzewał, że Umbrella siłą zmuszała naukowców do robienia badań nad jakimś priorytetowym projektem, ale Billy’emu udało się uciec, chociaż myśl o tym, że taki konglomerat mógł dopuszczać się takich zbrodni była raczej wariactwem. Nie dało się też na razie powiązać tej sprawy z tajemniczymi morderstwami.  Chris wiedział na razie jedynie tyle, że musi odnaleźć Billy’ego. Mogła mu w tym pomóc jego przyjaciółka oraz narzeczona zaginionego - Rosie, dlatego właśnie do niej postanowił skierować swoje kroki.

Po drodze jednak miał wrażenie, że jest przez kogoś śledzony, dlatego zaparkował swoje auto przy kawiarni, w której często przebywał z Billem. Mógł od razu udać się do piekarni obok, w której pracowała Rosie, ale nie chciał ściągać na przyjaciółkę kłopotów, jeżeli faktycznie był obserwowany. Postanowił zadzwonić do niej z automatu znajdującego się w kawiarni. Przez telefon poprosił ją krótko o przyniesienie naszyjnika na umówione miejsce i odłożył słuchawkę. Magazyn tartaku był tylko pięć minut drogi piechotą od piekarni. Chris udał się tam pieszo, nie chcąc ściągać na siebie uwagi ludzi, którzy być może go obserwowali. Rosie już czekała zaniepokojona. Od pogrzebu jej narzeczonego nie miała z Chrisem żadnego kontaktu, a tu nagle taka prośba. Redfield chciał zobaczyć naszyjnik, aby upewnić się, że to na pewno ten sam jaki dał przyjaciołom na pamiątkę ich zaręczyn. Rosie jednak nie przyniosła go ze sobą. Nie mogła go znaleźć. Odłożyła go do szkatułki na biżuterię, a kiedy chciała spełnić prośbę Chrisa, nie mogła go znaleźć. Była bardzo zaskoczona kiedy zobaczyła, jak Chris wyciąga jej wisiorek z kieszeni. Ta okoliczność zdruzgotała funkcjonariusza S.T.AR.S., bo Chris myślał, że to Billy nosił ten wisiorek. Najwyraźniej ktoś wykradł go ze szkatułki Rosie i podrzucił go na umówione miejsce spotkania, aby Chris uwierzył, że jego przyjaciel nadal żyje.  Chris przekazał ten naszyjnik przyjaciołom w pierwszą rocznicę ich zaręczyn, w górskiej chatce, w której zatrzymali się na noc podczas wyjazdu na narty, na tydzień przed wylotem Billy’ego do Chicago.

Zdruzgotany Chris wrócił do samochodu. Kiedy miał już wsiadać za kierownicę, kątem oka zobaczył w tłumie jakby znajomą twarz, która oglądała wystawę sklepową stojąc obok małego chłopca. Kiedy ich wzrok spotkał się na moment, Redfield rozpoznał w tym człowieku swojego przyjaciela. Wydało mu się, że to był Billy, który natychmiast po spostrzeżeniu Chrisa zaczął uciekać. Policjant udał się za nim w pogoń, nie zważając na gęsty ruch na drodze. Po krótkim pościgu człowiek, który wyglądał jak Billy zniknął w tłumie. Zmieszany Chris wrócił na skrzyżowanie, a wtedy zatrzymał go mały chłopiec, który jeszcze przed chwilą stał obok jego rzekomego przyjaciela. Chłopak wręczył mu broszurę z biura podróży, która reklamowała  wycieczkę w góry. Pierwsza strona ukazywała śnieg oraz górską chatkę. Chłopiec wyjaśnił, że poprosił go o przekazanie tego pewien człowiek. Chris przypomniał sobie rozmowę z Rosie i stało się nagle dla niego jasne, że jest to komunikat, aby spotkać się w górskiej chatce, w której byli całą trójką przed trzema miesiącami. Tylko oni wiedzieli o tej chacie, nikt inny. Dlatego Chris zadawał sobie pytanie, że jeżeli człowiek, którego ścigał nie był sobowtórem Billa, to dlaczego Billy przed nim uciekał? Być może on sam zwariował lub to był tylko jakiś koszmar.

Rozdział 6

Górska chatka

Redfield wraca do swojemu domu, zabrać niezbędne rzeczy na wyprawę. Przed wejściem znowu dopada go wrażenie, że jest obserwowany, a później znowu podczas przeszukiwania domu. W środku były wyraźne ślady, że ktoś się tu kręcił. Kiedy Chris stanął plecami przy oknie, szkło nagle wyleciało z trzaskiem i dwie ręce zacisnęły się z dużą mocą wokół Chrisa. Ten instynktownie próbował się uwolnić i podczas szarpaniny zauważył, że zapach, kolor oraz gnijąca struktura ciała napastnika bardzo przypomina rozkładające się zwłoki, co zdawało się być przecież niemożliwe. Nie mając jednak czasu na takie dywagacje policjant czuł, że zaraz się udusi, dlatego wolną ręką sięgnął po butelkę whiskey i zamachnął się nią za siebie. Napastnik dostał w głowę i rozluźnił uścisk. Chrisowi nie zajęło dużo czasu aby odzyskać dech w piersiach i podnieść się na nogi, jednak nigdzie już nie było tego, co go zaatakowało. Ani za oknem, ani na tyłach domu. Pozostał tylko ten zapach gnijącego mięsa, który Jill również wyczuła, jak tylko zjawiła się u progu domu Chrisa dosłownie chwilę po tym, jak ten został zaatakowany. Widząc wyraźnie, że coś jest nie tak, tym razem nie zdała się zbyć. Pokonała opór Chrisa, który bez żadnych wyjaśnień spakował więcej broni i zamierzał po prostu odjechać, aby ten uspokoił się, zaufał jej i wpuścił ją do samochodu.

Chatka, o której wspominała Rose była po drugiej stronie Victory Lake. Po drodze Chris opowiedział Jill całą historię, niczego tym razem nie zatajając. Ustalili, że chociaż nie ma dowodów na to, że sprawa zaginięcia jego przyjaciela pracującego dla Umbrella ma jakikolwiek związek ze sprawą makabrycznych morderstw, to i tak warto będzie zgłosić to do STARS, jeśli wizyta w górskiej chacie niczego nie rozwiąże. Jeżeli Billy rzeczywiście nadal żyje, z pomocą jednostek specjalnych łatwiej będzie go uratować.

Niedługo potem dotarli wreszcie do celu. Dwójka funkcjonariuszy ostrożnie weszła do środka trzymając broń w pogotowiu. W środku nie było nikogo, aczkolwiek na podłodze leżały porozrzucane puszki z konserwami. Jedna z nich była świeżo otwarta. Czekali w ukryciu aż ktoś się pojawi. Po ponad godzinie zadzwonił telefon Chrisa. To był Barry, który jak najszybciej chciał się z nim zobaczyć, chociaż nie chciał powiedzieć o co chodzi, dopóki nie będą się widzieć twarzą w twarz. Chrisowi wydało się to dziwne, ponieważ Barry właśnie brzmiał tak samo jak Billy tamtej nocy, gdy do niego zadzwonił. Przyciśnięty Burton wydusił z siebie jedynie tyle, że przytrafiło mu się coś złego. Redfield pomyślał, że być może jedna z jego córek jest w niebezpieczeństwie. Jill widząc, jak jej towarzysz jest pełen wahania, zdecydowała za nich obojga. Ona popilnuje chaty, a on pojedzie spotkać się z Barrym.

Rozdział 7

Spotkanie i wyprawa

Spotkanie miało się odbyć na parkingu koło dużej restauracji na przedmieściach. Chris spóźnił się tylko pięć minut, lecz Barry’ego najwyraźniej nadal nie było. Po pół godzinie czekania Redfield sięgnął po radio i zgłosił się do jednostki. Ku jego zdziwieniu okazało się, że Burton wciąż był w biurze, tłumacząc się mętnie, że nie przyjechał bo musiał zająć się pilną sprawą. Z resztą teraz to i tak nieważne, bo komendant Irons w końcu przekazał sprawę morderstw w ręce STARS. Chociaż to drużyna Bravo jako pierwsza zacznie pracować nad operacją, to wszyscy członkowie dostali pilne wezwanie do biura. No i właśnie jest jakiś problem ze skontaktowaniem się z Jill. Chris zaczął się poważnie martwić, że pod jego nieobecność ktoś się tam pojawił i coś poszło nie tak. Skoro Jill nie odpowiadała, znaczy to że coś się musiało jej stać. Komandos natychmiast zawrócił na drogę powrotną do chatki.

Po pół godzinie jazdy był już z powrotem. Na dworzu było już zupełnie ciemno, tak samo jak w chacie. Chris ostrożnie zbliżył się do drzwi, lecz kiedy poczuł ten sam zapach gnijącego mięsa co wcześniej, wykopał je z hukiem i przekoziołkował do środka gotowy do strzału. W środku nie było nikogo, aczkolwiek wnętrze chaty było poważnie zdemolowane, łącznie z urwanymi w połowie schodami. Działała tutaj jakaś straszna siła. Na podłodze leżały resztki jakiejś śmierdzącej mazi, prawdopodobnie ludzkiego lub zwierzęcego pochodzenia. Rozległo się wycie psa, dobrze znane Chrisowi z miejsca zbrodni. To ta czworonożna bestia. Chris wybiegł z chaty rozglądając się dookoła siebie za Jill. Po chwili zatrzymał się w bezruchu, kiedy z zarośli usłyszał jakby ryczenie potwora, a następnie jakby coś ciężkiego było ciągnięte po ziemi. W następnej chwili wszystko ucichło, lecz nie na długo. Chris został zaatakowany. Widział tylko zarys postaci, aczkolwiek było to coś wielkiego. Kiedy już miał zamiar wystrzelić, rozległ się huk jego pistoletu, który przekazał wcześniej swojej towarzyszce. Jill strzelała do potwora i kazała uciekać Chrisowi przed ogromnym wężem. Kiedy zdołali oddalić się na bezpieczną odległość, Jill zdała swojemu koledze relację z czasu jego nieobecności. Po około dwudziestu minutach w chatce zjawił się człowiek. Z opisu Jill uznała, że musi to być właśnie Bill i wyszła mu na spotkanie. Człowiek ów był z początku bardzo zaskoczony, lecz kiedy kobieta przedstawiła się jako przyjaciółka Chrisa, rozpromienił się i przedstawił się właśnie jak Bill. Lecz w tym samym momencie domek zadrżał i przez ścianę weszła humanoidalna sylwetka. Nie przyglądając się jej, oboje uciekli w las. Kiedy Jill się zatrzymała, spostrzegła że po Bill’ym nie ma ani śladu.  Funkcjonariuszka zaprowadziła Chrisa w ostatnie miejsce, w którym na pewno jeszcze biegli razem. Redfield zaczął iść po śladach. Po półgodzinie marszu przez las funkcjonariusze STARS dotarli do łagodnego zbocza przy asfaltowej drodze. Po zboczu wspinał się człowiek wyglądający jak Billy. Rozradowany Chris zaczął wołać przyjaciela i biec w  jego stronę, kiedy nagle zatrzymał się, zaniepokojony wyrazem twarzy mężczyzny, spoglądającego gdzieś  w dal za nimi. Za ich plecami włóczyła się grupa ludzi, wydając jakieś okropne jęki. Towarzyszący im smród zgnilizny przesuwał się szybko do przodu i był już mocno wyczuwalny. W końcu wyłonili się z ciemności. Ohydne potwory wyglądające jak gnijące zwłoki. Jill krzyknęła w przerażeniu kiedy jeden z nich rzucił się jej do karku, próbując ją ugryźć. Chris próbował ich odepchnąć, lecz bezlitosna masa napierała wciąż i wciąż. Billy krzyczał z tyłu aby do nich strzelać, ponieważ oni nie są już dłużej ludźmi. To Zombie. STARS nie mogli w to uwierzyć,  ale nie mieli wyjścia.  Próbowali ich powstrzymać  strzelając po prostu przed siebie, lecz potwory mimo trafień nieustannie podnosiły się z ziemi kontynuując marsz w stronę swoich ofiar. Billy również w końcu był otoczony. Zanim wskoczył przez okno do zamkniętej restauracji zdążył wykrzyczeć tylko, że trzeba celować im w głowę. Sekundę później z knajpy rozległ się histeryczny krzyk Billa. STARS  natychmiast skierowali się w tamtą stronę, ubezpieczając tyły ciągłym ostrzałem żywych trupów. Kiedy wpadli do restauracji, na ich oczach potworna małpa właśnie wgryzała się w szyję przyjaciela Chrisa.  Próbowali ją zastrzelić, lecz w przeciwieństwie do ludzkich Zombie, była bardzo zwinna. Uciekli przed nią do innego pomieszczenia ryglując drzwi. Bill wykrwawiał się błyskawicznie, ale przed śmiercią zdążył powiedzieć, że to co się właśnie dzieje jest spowodowane wirusem T, nad którym pracowali. Z całej grupy badaczy tylko jemu udało się uciec, dlatego pewni ludzie próbowali go dorwać za wszelką cenę, aby zamknąć mu usta i utrzymać w mocy wersję, że Billy zginął w katastrofie samolotu. Chris był zdruzgotany faktem , że na krótką chwilę zdołał odnaleźć przyjaciela żywego i nie zdołał go uratować. Oraz tym, że Zombie istnieją naprawdę. Przytomna całej sytuacji Jill ponaglała do ucieczki, ponieważ trupy właśnie otaczały budynek. Uciekli tylnym wejściem i już wkrótce byli znowu przy samochodzie Chrisa. Wściekły Redfield nie mógł pogodzić się ze swoją bezsilnością, ale w końcu po chwili opuścili tamto miejsce z zamiarem zgłoszenia tego co się dzieje jak najszybciej.

W drodze powrotnej Chris próbował rozpaczliwie skontaktować się z oddziałem Bravo, lecz jedyne co usłyszał z drugiej strony to krzyki i chaotyczne odgłosy walki. Drużyna Bravo została zaatakowana przez te stwory. Redfield wcisnął gaz do dechy i niedługo potem już byli pod komisariatem policji. Wewnątrz panował prawdziwy rozgardiasz. W biurze S.T.A.R.S. ludzie wyglądali na nieco bardziej opanowanych, chociaż na ich twarzach malował się wyraźny niepokój, jako że drużyna Bravo całkowicie przestała odpowiadać na wezwania. Decyzja została podjęta. Drużyna Alpha rusza na ekspedycję ratunkową. Na podstawie lokacji popełnianych morderstw w przeciągu całego półrocza Chris zarysował obszar, który był najbardziej prawdopodobnym miejscem zniknięcia drużyny Bravo. To było dwadzieścia kilometrów od Raccoon City. Właśnie tam muszą lecieć. Jill na szybko wynalazła w sieci, że znajduje się tam posiadłość należąca do korporacji Umbrella, pełniąca funkcję dawnego ośrodka rekreacyjnego. Chris zrozumiał, że to w tej posesji musi być źródło ataków. To tam właśnie musiał pracować Billy i jego zespół nad wirusem, tworząc w murach tego domu ohydne kreatury. Wesker wydaje rozkaz przygotowań do wylotu. Na miejscu miała zostać Rebecca Chambers, jedyny członek drużyny Bravo, który nie poleciał na akcję, ze względu na to, że była świeżakiem.

Grupa załadowała się na pokład i helikopter podniósł się z lądowiska, kierując się w noc, w stronę lasów. Chris miał złe przeczucia. Na miejscu mogli zetknąć się z czymś, co ich wszystkich przerośnie. [2] 

KONIEC